To pytanie często zadają mi moi kursanci.
Może zacznę więc od tego czego nie robić 😉 Jak wiemy, nie od razu Kraków zbudowano i w pływaniu ta zasada sprawdza się znakomicie.  Warto tutaj zaznaczyć, że droga do swobodnego, długiego i lekkiego pływania będzie trwała nie tyle miesiącami, co latami. Potrzebna więc będzie duża cierpliwość. Czego więc nie robić? Nie spieszyć się.
Technikę po kursie już macie, a przynajmniej jej dobre podwaliny :). Po prostu z biegiem czasu zauważycie, że Wasze pływanie jest o wiele mnie wysiłkowe, a dzięki temu przyjemniejsze.

Od czego więc zacząć?

3 filary na sam początek:

– regularność w chodzeniu na basen – minimum 2/3x w tygodniu lub więcej
– koncentrowanie się nie na przepłyniętym dystansie a na tym, co jeszcze powinniśmy poprawić
– co jakiś czas (2/3 miesiące) poproszenie o konsultację trenera /instruktora, szczególnie na początku

Regularności w chodzeniu na basen jest najważniejsza. Dzięki niej, wyrabiają się prawidłowe nawyki dotyczące m.in. ułożenia ciała na wodzie, a także coraz lepsze  „czucie” wody – mówię tutaj konkretnie o chwycie i pociągnięciu. Długie przerwy w pływaniu nie zmieniają co prawda stylu, ale wpływają na brak właśnie dobrego chwytu, a także kondycji pływackiej. Niestety, pływanie jest o tyle specyficznym sportem, że uprawianie innych dyscyplin nie przełoży się na wydolność w wodzie.
Kolejną kwestią jest ciągłe doskonalenie się. Już na etapie kursu dowiedzieliście się jakie błędy popełnialiście najczęściej i śmiało możecie właśnie na nich się skupiać podczas początkowych rozpływań. Pomocne będzie też wyznaczenie sobie konkretnych celów pływackich tj. np. niższy oddech, prowadzenie łokciem, oddychanie na dwie strony, bardziej efektywny chwyt, miarowe tempo i wiele innych.

Pamiętaj, że mniej znaczy więcej, szczególnie na początku. Kiedy szlifujesz technikę, powinna przyświecać Ci zasada „lepiej mniej a dokładniej”.
Daj sobie czas, a reszta przyjdzie sama.

Warto będzie również w pierwszym roku „rozpływania”, od czasu do czasu poprosić o pomoc wykwalifikowanego trenera lub instruktora, aby spojrzał na nasz styl i dał wskazówki. Tak samo cenne będzie też nagranie video spod i z nad wody, które będziemy mogli porównać za kilka miesięcy.

Odpocznij, jeśli czujesz, że musisz

Na pewno będzie chwila zwątpienia, w której uznasz, że pływanie nie jest dla Ciebie albo że jesteś „beznadziejny”, nie masz efektów lub utknąłeś w martwym punkcie.
Każdy tak ma! Nie zmuszaj się wtedy do treningów, zrób sobie krótką przerwę i przemyśl od nowa swoją strategię pływacką. Może coś przeoczyłeś w technice i na treningach? Zawsze znajdzie się rozwiązanie. Bez sensu się wypalać na samym początku drogi.

Nie daj się monotonii

Nauczy się kolejnego stylu pływackiego! Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? 😉 Wszystkie style są super! Mając już w zanadrzu choćby dwa style pływackie, o wiele ciekawiej można zaplanować sobie trening na basenie plus zaangażować inne mięśnie. W pływaniu bierze udział całe ciało, jednak w każdym stylu mocniej będą angażowane poszczególne, konkretne partie mięśniowe.
Styl motylkowy jest najbardziej wymagającym stylem, stąd polecam jego naukę na samym końcu lub przynajmniej po nabyciu umiejętności pływania jednym stylem i jego rozpływanie.

Rada na wakacje – Pływaj wyłącznie na strzeżonych kąpieliskach

Zbliżają się wakacje i możesz poczuć ogromną chęć pływania nad zalewem, jeziorem, a nawet morzem. Pamiętaj, że woda to żywioł i niejeden umiejący pływać nie poradził sobie np. z nurtem lub złapał zwykły skurcz, którego nie umiał opanować i skończyło się to tragicznie. Jeśli już najdzie Cię taka ochota to koniecznie płyń wzdłuż linii brzegowej, powiedz komuś z rodziny, że płyniesz, a najlepiej jakbyś zakupił/a sobie dmuchaną bojkę, przywiązał ją do kostki i z nią pływał.

Życzę Wam powodzenia w treningach pływackich! Marta